Categories
Krutkie teksty.

Przebudzenie.

Napisany: 03.01.2017r.

Przebudzenie

Napisany: 03.01.2017r.

Przebudzenie

Znów unoszę powieki i wzdycham.
Znów kolejną noc nie śpię.
Kolejny raz to samo. Przebudzenie.
Jeszcze raz, jeszcze, jeszcze jeden.
To nie przestaje się toczyć.
Chciałabym jakoś móc to zatrzymać.
Nie mogę, nie wiem jak.
Bezgłośnie krzyczę w ciemności: Nieeee!
Frustracja miesza się z przygnębieniem.
Przygnębienie szybko staje się gniewem,
a on znów przygnębieniem. Nieeee.
Leżę, czuję to i rozmyślam.
Dlaczego tak się musi dziać?

Dlaczego tak szybko brakuje sił?

Dlaczego zgubiłam swój dawny rytm?

I dlaczego to dotyka mnie?

Czuję się źle, zupełnie inaczej.
Czuję się z tym sama.
Nie sądzę, aby ktoś rozumiał,
rozumiał to, co, jak czuję.
Mija bezsenna godzina od przebudzenia.
Porzucam myśli, staram się zasnąć.
I? I nic, leżę bezsenna,
otulona kołdrą oraz mrokiem nocy.
Wokół cisza, nic nie słyszę.
W niej czekam na świt.
Lecz zanim on mnie powita,
znów uronię strumień bezsilnych łez.
Znów dam porwać się smutkowi.
Nie mam sił, dlatego właśnie
go od siebie nie odrzucam.
Zatracam się na jakiś czas.
Teraz cały świat przestaje istnieć.
Jestem tylko ja i łzy.
Minęła, ale dopiero pierwsza fala.
Chwila uspokojenia się, ciszy, oczekiwania.
Ciężkie westchnienie i drugie uderzenie.
Po drugim znów chwila ciszy,
a w niej myśl i
oto nadchodzi trzecia fala łez.
Nie bronie się przed tym.
Oczywiście, mogłabym, ale po co?

To naturalne, że ludzie płaczą,
więc po co się bronić?

Łzy znikają, spoglądam na zegar.
Godzina piąta rano, minut dziesięć.
To znaczy czterdzieści minut łez.
Czy tak wiele musi wylewać
się ich z moich oczu?

Znów leże, nie próbuję zasnąć.
Wiem, że tego nie zrobię,
wiem, że już nie zasnę.
Wyrzuciłam zbyt wiele łez, dlatego
nie zasnę przez ból głowy.
Nie zależy mi na śnie.
Znów myślę o tym wszystkim.
Nowy rok kontynuuje ten miniony,
a ja jestem całkowicie bezradna.
Chcę, aby było jak dawniej,
Lecz nie może tak być.
Oto widzicie najzwyklejszą drwinę losu.
Tak ma wyglądać każda noc?

Takie mam dalej prowadzić życie?

Wykrzywiam usta próbując się uśmiechnąć.

4 replies on “Przebudzenie.”

Aha, Ok, rozumiem. Przyczym nie jestem pewna, czy to jest adekfatne określenie, jednak jeżeli ty tak uważasz, to nie wpływam na twoją interpretacje/opinie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *