Categories
udostępnione pliki

Awatar 09 – Once upon a dream – Lana del Rey.

Skoro pewien utwór kołacze mi się po głowie od dwóch tygodni, to może mi trochę odpuści jak się nim podzielę?
Piosenka jest coverem wykonanym przez Lane del Rey w 2014 roku na potrzeby filmu Disneya "Maleficent" (w Polsce "Czarownica").
Orginał pochodzi również z filmu "Sleeping beauty" z roku 1959. Osobiście wolę prezentowany wam w awatarze cover.
Podoba mi się jego mroczny nastrój i choć sam tekst jest dość zwyczajny, to w połączeniu z wokalem i muzyką tworzy, moim zdaniem, żadko spotykany klimat.
Tekst utworu "Once upon a dream" poniżej:

I know you, I walked with you once upon a dream
I know you, that look in your eyes is so familiar, a gleam
And I know it's true that visions are seldom all they seem

But if I know you, I know what you'll do
You'll love me at once
The way you did once upon a dream

Ah-ah, ah-ah, ah-aah mmh
Ah-ah, ah-ah, mmh, mmh-mmh, mmh-mmh

But if I know you, I know what you'll do
You'll love me at once
The way you did once upon a dream

I know you, I walked with you once upon a dream
I know you, that gleam in your eyes is so familiar, a gleam
And I know it's true that visions are seldom all they seem

But if I know you, I know what you'll do
You'll love me at once
The way you did once upon a dream

Categories
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Kula się toczy, czyli kilka słów o bowlingu. Małe sukcesy Okazjonalnie

Nowy rekord! :)

Witajcie
na początek powiem, że ten rok zaczął się dla mnie dobrze, pomimo niezbyt sprzyjającego pierwszego terminu ferji zimowych dla wojewudztwa Kujawsko-Pomorskiego. Osobiście wolę dalsze terminy, bo ledwo co wróciło się ze świąt i witania nowego roku, a tu już dwutygodniowa przerwa zimowa. OK, ale ja tu miałam o rekordzie wspomnieć, a nie tworzyć dygresję na temat ferji. O owym sukcesie informuję trochę z opuźnieniem z przyczyn nie dokońca zależnych ode mnie, bo chodzi o wydarzenie z minionego Czwartku.
I tak oto ppo tym wstępie czas na przejście do właściwej części tego wpisu. Ponownie uchylam wam drzwi do świata trenowanego przeze mnie sportu, czyli znów te kręgle, a raczej bowling. 🙂
Cofnę się na moment do wydarzenia z ponad roku temu, a całkiem prawdopodobne, że z przed dwóch lub nawet trzech lat. Yyy, dobra. Mało istotne, kiedy to było, dość, że opisane to jest w innym wpisie na tym blogu (wpis odnośnie sukcesu w Opolu).
W każdym razie, w owym Opolu na zawodach przekroczyłam 600 punktów na 120, po 20 rzutów w jednej grze i po sześć gier, a dokładnie osiągnęłam wynik 610 punktów. Mimo udziału w różnych zawodach sztandarowe 600 punktów przełamałam rok temu jeszcze raz lecz nie przekraczając tych plus 10 punktów.
Szanowni Państwo, nadszedł ten wiekopomny dzień, w którym to się zmieniło.
W miniony Czwartek (10.01.2019) w miejscowości zwanej Włocławek położonej pół godziny jazdy pociągiem za Toruniem dokonałam czegoś wręcz niemożliwego. Uzyskałam nowy rekord życiowy w tej dyscyplinie. Wówczas rzuciłam… 6, 9, 7 (697 punktów).
Obecnie już bardziej dotarła do mnie ta myśl, ale była tak nie spodziewana, że przez cały Czwartkowy wieczór i część Piątku nie mogłam w to uwieżyć. Taki progres. To był szok. Wręcz mnie zatkało, gdy usłyszałam to poraz pierwszy.
No to mam rekord, którego nie przebije conajmniej przez następne dwa lata. Hehehehe.
Dobry początek roku 2019. 🙂