Kategorie
Bliżej gwiazd - moi artyści muzyczni i nie tylko. codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Małe sukcesy Okazjonalnie

Mały krok do wielkiego wydarzenia. Koncert Halsey na Kraków Live Festival.

Witajcie
Mimo, że opiszę wydarzenia z przed 10 dni, wciąż buzują we mnie emocje, które przy tej okazji chcę zachować w bardziej przejrzystej formie. W sobotę 20.08.2022r uczestniczyłam w koncercie, który śmiało określam wydarzeniem roku. Pierwszy występ amerykańskiej wokalistki Halsey w Polsce na Kraków Live Festiwal. Przedstawię ją wam w osobnym wpisie.
CHCĘ PRZERZYĆ COŚ FAJNEGO
Ta myśl pojawiła się po chwili, kiedy zobaczyłam informację o wspomnianym koncercie i przeważyła nad zdrowym rozsądkiem. Od kilku lat jestem członkinią grupy polskich fanów i to właśnie tam napisałam post, w którym szukałam pomocy w logistycznym ogarnięciu przedsięwzięcia. Zaskoczył mnie pozytywny odzew, ludzie dawali „BUMP” podbijając treść, co zaowocowało 2 chętnymi osobami, z czego napisałam do tej deklarującej, że przejeżdża przez trójmiasto. Kupno biletów na festiwal, rezerwacja noclegu, kupno biletów kolejowych i na 3 tygodnie przed cała logistyka ogarnięta. Był to pierwszy wyjazd na koncert po za trójmiasto, na który jechałam z osobą zbliżoną do mojego wieku. Wystarczyło napisać post, umieścić go na grupie, podzielić zadania oraz dopilnować ich realizacji, a na koniec odliczać dni…
KONCERTY CZAS START… ZA KILKADZIESIĄT MINUT
Festiwal odbywał się na terenie Muzeum Lotnictwa, co gwarantowało dużą przestrzeń i sprawiło, że przynajmniej w moim najbliższym otoczeniu ludzie się nie tłoczyli. Atutem były wydzielone strefy z krzesłami dla osób niepełnosprawnych trochę z tyłu widowni. Miło że organizatorzy zwracają na nas uwagę. Korzystałam z nich przy innych występach, bo na Halsey razem ze swoją przewodniczką poszłyśmy na trawę aby się lepiej bawić i swobodniej wyrażać aprobatę. Artystka zaczęła show o 23:00, choć sobotni start został opóźniony o około 50 minut z powodu nieprzewidywalnej pogody. Od rana przychodziły alerty o burzach, które ostatecznie pojawiły się koło 16:00, jednak później nie zakłócały dalszego przebiegu imprezy. Takie uczestnictwo w występach zagranicznych twórców stanowi dobrą okazję do poćwiczenia rozumienia angielskiego ze słuchu, więc jest i wartość edukacyjno-praktyczna, w której zaraz miałam się sprawdzić.
HALSEY, HALSEY, HALSEY, HALSEY!!!!
Znacie to uczucie, kiedy uczestniczycie w koncercie pierwszy raz i nieustannie towarzyszy wam myśl: „Co teraz zagrają”? Wywoływaliśmy artystkę podczas intro, później ze sceny powiedziała nam, że słysząc nasze skandowanie, pomyślała że to będzie rewelacyjna noc. Mocny początek utworem „Nightmare” (2019, na płycie z 2021), co też wiązało się z miłym akcentem i świadczyło o przygotowaniu się przez ekipę artystki. Chodzi o to, że na telebimie w czasie śpiewania zostały wyświetlone różne zdjęcia z dochodzenia do respektowania swoich praw i pojawiły się też fotki z protestów kobiet w Polsce. „”Castle” (2015), a podczas tej piosenki ze sceny padło piękne pozdrowienie, ale na więcej słów trzeba było zapracować śpiewając z wokalistką kilka następnych piosenek „”Easier then lying” (2021), „You should be sad” (2020), „Graweyard” (2020), z resztą publiczność robiła to bez dodatkowych zachęt.
„Długo czekałam aby zagrać przed wami. Ten śmieszny festiwal będzie moim koncertem tej nocy”. Obiecajcie mi dwie rzeczy, czy to nie za dużo? Krędźcie wideo i wrzucajcie je do sieci! Mamy umowę? Róbmy to show.
HURAGANOWA DZIEWCZYNA I OGIEŃ NA SCENIE
Przez cały czas granie trzymało poziom światowego Pop-rocka. Zostaliśmy porwani od pierwszych dźwięków, a artystka miała wprost fenomenalny kontakt ze swoim audytorium. Każda wypowiedź kwitowana zostawała entuzjastycznym okrzykiem. Halsey szalała na scenie: skakała, biegała, kucała i to wszystko śpiewając. Później zagrała: „Colors (2015), „Huricane” (2015) i „Hold me down” (2015).
„Kto z was jest moim nowym fanem? Jest ktoś”? Pojedyncze okrzyki. „Cool. Kto z was jest moim starym fanem”? Masa ludzi we wrzask. „Słuchajcie mnie Kraków. Wcześniej nie sądziłam, że Polska jest takim niezwykłym miejscem. Przybyłam do Polski i myślałam sobie, że może kilka osób będzie mnie kojarzyć i podśpiewywać. Teraz jestem tutaj, jest was tak dużo i wy śpiewacie ze mną każdą piosenkę. To jest szalone”. – Wtedy tłum zaczął skandować:
„Kochamy cię, kochamy cię, kochamy cię!
„Dziękuję. Ja też was kocham”!
Dla podtrzymania energii przedstawiła jeszcze takie utwory jak: „Bat At love” (2017), jedyną piosenkę z 2 albumu, „Honey” (2021), energetyczne „3Am” (2020), albo cover „Running up that hills” w oryginale Kate Bush i „Gasoline” (2015), którego fragmenty swego gorszego czasu bardzo były mi bliskie, a na żywo okazały się prawdziwą petardą, tym bardziej kiedy przedłużyliśmy z artystką utwór kończąc za nią jedną linijkę czterokrotnie. To właśnie przed tym wykonaniem zrobiliśmy coś w czym uczestniczyłam pierwszy raz.
TERAPIA NA KONCERCIE
„Jeśli czujecie się samotni, wściekli, jeśli kiedykolwiek przechodziliście albo przechodzicie teraz przez trudne doświadczenia, wródźcie do tej chwili i uwolnijcie samotność, nienawiść, brak bezpieczeństwa, aby nie brać tego ze sobą. Nie bierzcie tego ze sobą, dajcie to mnie. Dajcie to mnie, bo wiem co z tym zrobić. Teraz wykrzyczcie całą negatywność!
Po tym padła deklaracja, że wróci do Polski z nowym albumem. Zapewne z materiałem pochodzącym z zeszłorocznej płyty: „If I can’t have love, I want Power”.
PAMIĘTAJ NAS DZIĘKI TEJ AKCJI
Przy najbardziej znanej w Polsce piosence od Halsey „Without me”, którą dodam osobno, przygotowaliśmy akcje. Podczas pierwszego refrenu ludzie podnieśli w górę kartki z napisem po angielsku:
„Złapiemy cię, jeśli upadniesz”.
Wokalistka przerwała śpiew, podczas gdy my go kontynuowaliśmy i przeczytała słowa. Jej reakcja?
„To takie urocze. Dziękuję”.
Później dośpiewaliśmy utwór do końca, a Halsey jeszcze go przedłużyła dzieląc się z nami refrenem. Na koniec zaśpiewaliśmy wspólnie pierwszy singiel z wydanego rok wcześniej IICHLIWP: „I’am not a woman, I’m a god”. Zwieńczeniem show były fajerwerki przy ostatnim refrenie i gorące podziękowanie od wokalistki:
„Polska dziękuję bardzo”!!!!
Mam nadzieję, że przebrnęliście przez tą długą relacje, dajcie mi o tym znać. Opowiedźcie, jak kończycie wakacje 2022r? Podzielę się jeszcze z wami dodatkowymi materiałami. Nagranie tego wydarzenia jest obecnie najcenniejszym, jakie posiadam i na pewno miło będzie do niego wrócić w jesienno-zimowym okresie.

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Krutkie teksty. Książka w świecie. Co przed tym, w tym i po tym?

Od pisania, przez marzenie, do realizacji. Maszyna ruszyła!

Witajcie!
od napisania pierwszego wiersza do twurczego finału minęło sześć lat. Dzisiaj mogę to powiedzieć, że wczoraj zakończyłam pracę nad ułożeniem treści. Etap pisania zakończony. Plik jest gotowy, aby pujść dalej.
Marzenie o publikacji zbioru zaczyna się przybliżać. Poznawanie rynku wydawniczego zaczęło się nieco ponad 2 lata temu i jest procesem, który trwa nadal. Najpierw poznałam wydanie tradycyjne, później jego alternatywę w postaci Self-Publishingu/samowydania i podjęłam decyzję o osfojeniu tego, co nieznane. Nauka trwała 2 lata, a po stworzeniu drogi dojścia jestem gotowa, aby nią podążyć.
Pierwsze kroki tak naprawde poczyniłam dużo wcześniej, znajdując partnerów do pracy. Konkretne działanie zainicjowałam dzisiaj – wysłałam zapytanie o podjęcie współpracy do redaktorki i korektorki i czekam na odpowiedź. Nie bawem wpis, w którym przedstawię 3 teoretycznie możliwe sposoby wydania napisanego tekstu.
Organizacyjnie mam jeszcze taką sprawę… Stopniowo wpisy z kategorii "Krutkie teksty" znikną. Zostawię parę reprezentatywnych. Kolejny raz z całego serca BARDZO DZIĘKUJĘ wszystkim czytelnikom za komentarze. Jeśli mi pozwolicie przed usunięciem wpisów, zachowam sobie wasze opinie?
Nie mogę się doczekać, kiedy zacznę dalszą pracę, a idąc dalej, nie mogę się doczekać dnia, w którym oddam treść lirycznego tomu w wasze ręcę.
Ściskam i wysyłam wam swoje szczęście
MR

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Małe sukcesy

2020 – świadomościowo-edukacyjny czas.

Witajcie
Jaki ten mijający rok był każdy wie, nie zamierzam się rozpisywać, powiem tylko tyle, że musimy się nauczyć żyć w tej rzeczywistości, a nie czekać aż stara powróci i będzie „normalnie”. Skupmy się zatem na tym, co 2020 przyniósł pozytywnego. W brew temu, co można sądzić dla mnie ten rok upłynął pod działaniami poszerzającymi świadomość, a więc niosącymi wartość edukacyjną.
? temat samodzielnego publikowania, tak zwanego Self-Publishingu, o którym więcej w swoim czasie,
? kurs kreatywnego pisania, poznanie metodyki pracy jednej ze szkół kreatywnych i w najbliższym roku podjęcie dalszych kroków w doskonaleniu warsztatu w tej szkole,
? nauka angielskiego z aplikacji Baabbel, od poziomu początkującego do obecnie średnio zaawansowanego,
? rozpoczęcie kursu zawodowego z dziennikarstwa i komunikacji społecznej,
? zdobycie dwa razy 2 miejsca w zawodach w bowlingu w Opolu – jesień Br.
? rozpoczęcie działalności na stronie fb zwanej fanpagem, do którego link dla zainteresowanych w komentarzu,
? poszerzenie kręgu znajomych o kilka osób z artystyczną duszą,
Na koniec pytanie: co wam dobrego przyniósł miniony rok 2020?
Wszystkiego najlepszego w 2021, oby okazał się jeszcze lepszy niż jego poprzednik 🙂

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Okazjonalnie

Witajcie w 2020 roku.

Zaczął się kolejny rok, nowe 12 miesięcy do zapełnienia sukcesami i niezapomnianymi chwilami z minimalizacją tych trudnych i bolesnych. Tego wam wszystkim życzę. Również spełnienia marzeń tak jawnych jak i tych ukrytych głęboko w sercu, do których odwagę się przyznać macie tylko przed samym sobą, a już na pewno rozpoczęcia realizacji owych marzeń i ich kontynuowanie. One przecież same się nie spełnią i nie chcą trwać tylko w was, ale ujrzeć światło dzienne. Spełnienia wszelkich stawianych celów, za równo mniejszych jak i wielkich, czy to zdobycie następnego stopnia edukacyjnego, powodzeń na drodze zawodowej i w życiu prywatnym, bo przecież dwie dwudziestki w roku muszą coś oznaczać, więc niech to będzie szeroko rozumiane spełnienie. 🙂
Życzę wam również dużo, dużo zdrowia, taką samą ilość akceptacji i miłości, a wtedy szczęście samo was odwiedzi. Zawarcia nowych znajomości, pielęgnowania tych, które już macie i odłączenia się od tych, które w jakiś sposób są dla was szkodliwe. Człowiek samotny to człowiek nieszczęśliwy.
Na koniec: wierzcie w siebie i stawiajcie czoła przede wszystkim własnym lękom i ograniczeniom. Chwytajcie szansy, jakie widzicie na horyzoncie i korzystajcie z życia, lecz z właściwym rozsądkiem.
Niech 2020 okażę się dla was wszystkich rokiem bardziej niż udanym.

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki

Rzadkie imiona.

Witajcie
w życiu spotykamy różnych ludzi, o różnych zainteresowaniach, pasjach, charakterach, czy imionach. Właśnie na tym ostatnim przytoczonym aspekcie się skupię.
Niektóre z tych imion mogą nie być tak bardzo rzadkie, one są takie według mojej oceny. Kolejność mniej więcej taka w jakiej dane osoby poznawałam od najwcześniejszej.

1: Eleonora,
2: Lucyna,
3: Olimpia,
4: Nikola,
5: Daria,
6: Eugeniusz,
7: Olek,
8: Nela,
9: Rozalia,
10: Mirek,
11: Borys,
12: Nadia,
13: Radek,
14: Franek,
15: Pamela,
16: Malwina,
17: Salomea,
18: Mirosława,
19: Remigiusz,
20: Zenia,
21: Iga,
22: Donata,
23: Noemi,
24: Vanessa,
25: Roland,
26: Anita,
27: Honorata,
28: Marzena,
29: Milena,
30: Grażyna,
31: Edek,
32: Sabina,

I jak? Zdziwiło was jakieś z zaprezentowanych imion? Może słyszycie je po raz pierwszy? Może wy spotkaliście kogoś o dość rzadkim imieniu? Podzielcie się odczuciami w komentarzach. 🙂

Pozdrawiam
MR

Kategorie
Bliżej gwiazd - moi artyści muzyczni i nie tylko. codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki

Znani poznani przeze mnie.

Witajcie
Wybaczcie, że nie zdążyłam z tym wpisem w ubiegłym tygodniu, ale stąd też taka a nie inna pora niniejszej publikacji, spójrzcie na godzinę wstawienia. 🙂
Prezentuje wam kolejny punkt wybrany przez was. Lista osób, no właśnie – znanych, a osobiście poznanych przez moją skromną osobę, albo chociaż takich, w któ®ych pobliżu się znalazłam. Wybaczcie, że nie we wszystkich sekcjach podam czas, kiedy owi ludzie zostali przeze mnie zapoznani lub spotkani, ale stanie się tak z prostej przyczyny. Nie pamiętam już dokładnie, kiedy to miało miejsce. Kilka może jestem w stanie określić w czasie z większą lub mniejszą precyzyjnością, ale to raczej z tych, które odbyły się stosunkowo nie dawno.
Tak więc, jeżeli kogoś to zainteresuję, zapraszam do lektury i komentowania.

#Lipskee:
Szersza publiczność poznała go gdy w 2014r. pojawił się na castingu talentshow "Mam Talent" emitowanego na antenie TVN i doszedł do finału, którego jednak nie wygrał. Lipskee lub fonetycznie Lipski, to jego pseudonim, tak naprawdę chłopak nazywa się Adrian Lipiński i jest tancerzem pochodzącym z Gdańska, wykonującym Popping (taniec polegający na naśladowaniu ruchów robota). Oprócz tańca jest też choreografem oraz instruktorem wykonywanego przez siebie rodzaju tańca. Skupia swoją uwagę również na rozwoju takich nowych form tanecznych jak Tufting, Finger Waving i Digits.
Zapoznany dzięki okolicznościom festynu w Gdyni. Kiedyś z tamtego okresu miałam z nim zdjęcie, ale obecnie już utracone, nie mniej jednak świadomość pozostała. Chłopak w porządku, mówiąc kolokwialnie, wyluzowany i znający się na tym, co robi.

#Ola Wróbel:
Szerszej publiczności znana i popularna dzięki temu z teledysku do piosenki discopolowego zespołu Weekend "Ona tańczy dla mnie". Dziewczyna zaczęła wykonywać muzykę tego rodzaju w 2013 roku. Swego czasu, gdy słuchałam discopolo to podobały mi się takie piosenki jak: "Jak feniks", "Na parkiecie" i "Powiedz mi". Dziś już raczej do tego gatunku i utworów nie wracam, z wyłączeniem grópy Masters, której jednak słuchałam przez chwile z rok temu.

#Kasia Kowalska:
Polska wokalistka, autorka tekstów piosenek, kompozytorka, producentka i gitarzystka (gitara akustyczna i elektryczna). Urodziła się w 1973r. w podwarszawskim Sulejówku. Debiutowała w 1994r. albumem "gemini" (łac. "bliźnięta) i od tamtego roku właściwie nieprzerwanie daje koncerty dla rzeszy oddanych fanów. Obecna na scenie muzycznej już od 25 lat, a Łączna ilośc sprzedanych płyt to ponad 4000000 egzemplarzy, co stawia ją w gronie najlepiej sprzedających się artystów. Muzyka ją wykonuje to rock, poprock, pop, indierock, indiepop. Więcej informacji biograficznych w artykule jej poświęconym.

#Ewa Niespodziana:
Uczestniczka szóstej edycji telewizyjnego reality show Top Model emitowanego na antenie TVN od jesieni 2015 do lata 2016. W programie zajęła 2 miejsce, a po nim kontynuowała działalność w branży modelingu. Spotkałam ją w pociągu Intercity relacji Gdynia główna – Kraków główny/Katowice. Nie jestem pewna stacji końcowej, ale raczej była to któraś z tych dwóch. W każdym razie samo poznanie było ciekawą rozmową. Wsiadłam z mamą do interesującego nas przedziału, w którym siedziała jedna dwudziestokilkuletnia dziewczyna.
– dzień dobry.
– Dzień dobry. – Po chwili milczącego siedzenia owa dziewczyna się do nas odzywa:
– Ja nie wiem, czy Panie mnie poznają. Ja jestem Ewa, byłam laureatką programu Top Model. – Później dowiedziałam się, że wracała z trójmiasta po jakiejś sesji zdjęciowej i jedzie na spotkanie z fanami. Zrobiłyśmy zdjęcie, a moja mama zrobiła jej jedno zdjęcie potencjalnie z ukrycia, lecz Ewa to zauważyła i zapytała: – Przepraszam, czy Pani mi zrobiła zdjęcie? – Wtedy zgodziła się zrobić sobie zdjęcie ze mną. Modelka była zainteresowana moją osobą i całkiem przyjemnie się z nią rozmawiało, dzięki czemu podróż minęła szybko i w miłej atmosferze.

#Filip Hajzer:
Polski prezenter radiowy i telewizyjny. Pracę dziennikarza zaczął stając się redaktorem "Super exspresu", "CIA Warszawy" oraz "Newsweeka", a od Maja 2011 pracuje jako reportem w programie śniadaniowym "Dzień Dobry TVN". W wakacje 2014-2017 prowadził wakacyjne wydanie tego programu telewizji TVN. Prowadzący programu "Mali Giganci" od Marca 2015r. Pracował w takich rozgłośniach radowych jak: złote Przeboje, Radiowa 4.
Ja miałąm okazję, może nie poznać, porozmawiać, ale usłyszeć na własne uszy przez krótką cwile, o czym wspominałąm też tu gdzieś na tej stronie. Wydarzyło się to w Sierpniu bodajże 2017r. w Sopocie, gdy w miniony wówczas weekend skończył się "Sopot Festiwal Top Trendy". Miłe wspomnienie, podczas którego przekonałąm się, że naprawdę ma taki głos, że technologia w żaden sposób nie przekształca mu głosu, aby leiej brzmiał czy coś.

#Krystyna Giżowska:
Polska piosenkarka wykonująca muzykę pop, autorka tekstów piosenek i kompozytorka. Debiutowała w 1968 roku, choć prawdziwa kariera rozpoczęła się w latach 70-tych występując jako solistka w zespołach wojskowych. W 1976 na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Soczi rozpoczęła samodzielną drogę artystyczną. Jej pierwsza płyta "jestem jak inne – LP Polskie Nagrania" pochodzi z 1982, a oprócz niej wydała jeszcze czternaście innych, różnych albumów zyskując sympatię publiczności i krytyków muzycznych.
Byłam na jej półtora godzinnym/dwugodzinnym występie przy okazji jednego z festynów w jednym z miejskich parków w Gdyni. Podobało mi się i nawet znałam kilka piosenek, które w zasadzie przypadły mi do gustu: "Przeżyłam z tobą tyle lat", "Złote obrączki", "Nie było ciebie tyle lat" i chyba było coś jeszcze, czego na tą chwile nie pamiętam.

#Artur Andrus,
Dzięki wyjściu z internatu miałam okazję znaleźć się na Recitalu Kabaretowy tego artysty w połowie Maja 2016r. Ogólnie podobało mi się i nie żałuję wyjścia, choć pamiętam, że z jakiegoś powodu nie mogłam się wczuć i śmiałam się dlatego, że wszyscy wokół się śmiali. Tak szczerze to zaśmiałam się już ku końcowi wydarzenia, bynajmniej nie z radości jego zbliżającego się końca, lecz dopiero wtedy artysta swoimi wypowiedziami/anegdotkami dał mi okazję do prawdziwego, szczerego śmiechu.

#Raz, Dwa, Trzy:
Znalazłam się na ich koncercie przy okazji promowania projektu muzycznego "Raz, dwa, trzy Młynarski" w Bydgoskiej Filharmonii Pomorskiej 19.10.2017r. Wykonywali utwory tylko z tego albumu i choć nie do końca jest to mój gatunek muzyczny (poezja śpiewana), to jednak wokalistę podczas tego występu według mnie ratowało to, co mówił między utworami. Pamiętam, że żarty miał trafione, potrafiące naprawdę rozbawić, choć teraz raczej żadnego nie przytoczę.

#Cleo,
Reprezentantka tak zwanego "młodego pokolenia" artystów muzyki rozrywkowej. Uczestniczyłam w półgodzinnym fragmencie koncertu, normalni dwugodzinnego w ramach obchodów "Dni Redy 2018". Nie żebym lubiła tą artystkę, ale po tym wysłuchaniu jej na żywo mogę stwierdzić, że moim zdaniem ma lepszy głos, niż w singlowych wersjach studyjnych swoich nagrań.

#Anita Lipnicka:
O tym wspominałam kilka miesięcy temu na forum o koncertach krótko po wydarzeniu, ale najpierw rys biograficzny.
Polska piosenkarka i autorka tekstów piosenek. Karierę zaczynała śpiewając w zespole Varius Manx, z którym nagrała dwie płyty "Emu 1994" i "Elf 1995", a w połowie lat 90-tych zaczęła drogę solową trwającą do dziś. Jej pierwszym solowym projektem był album o nazwie "Wszystko się może zdarzyć" z 1996r. Artystka w 2002r. po trzech płytach solowych, nawiązała współprace z Johnem Porterem tworząc projekt "Nieprzyzwoite Piosenki". Duet wydał jeszcze trzy płyty. W 2012r. wzięła udzial w projekcie Muzeum Powstania Warszawskiego "Morowe Panny" i na płytę o tym samym tytule nagrała piosenkę z Johnem Porterem "Jeśli nie wrócę".
Koncertu Anity Lipnickiej w bydgoskiej Filharmonii Pomorskiej w ramach trasy promującej ostatni album "Miód i dym" z 2017r. wysłuchałam 19.10.2018r. Ogólnie nawet mi się podobało, choć nie wiem czy wybrałabym się jeszcze raz. Lubię niektóre z jej piosenek i raczej nic do niej nie mam, lecz… Udział w tym wieczorze pozwolił mi odkryć pewną cechę mojej osoby, której do końca nie byłam świadoma. Chodzi o to, że w muzyce wole jakąś większą różnorodność, a zaprezentowane wtedy piosenki były stylistycznie właściwie takie same. To też nie tak, że przez to niczego dla siebie nie znalazłam, znalazłam i to w sumie nie aż tak mało. Na tą chwile mogę wymienić takie kompozycję jak: utwór na który czekałam cały koncert "Ptasiek", "z miasta", "Lot anioła", "Tęczowa",

#Grzegorz Gzyl:
Będąc dzieckiem przy okazji jakiegoś eventu w Gdyńskim Teatrze Muzycznym dostałam autograf od aktora Grzegorza Gzyla. Dla mnie jest on znany z telewizyjnego serialu "Na Wspólnej" emitowanego w telewizji TVN od roku 2005, gdzie grał Marka Ziemińskiego, męża Danusi i ojca licealistki, niedługo studentki prawa Oli. Do jego innych dokonań filmowo-serialowych należą role w: "Czarny Czwartek 2011" – (Jan Marjański), "Wszystko co kocham 2005" – (Ojciec Basi), "Radio Romans 1994-1995" – (Wojciech Krzywicki), "Tygrysy Europy 1999-2003/Tygrysy Europy 2 2003-2005", "Lokatorzy 2000-2005" – (warm up, mężczyzna w pubie "Muszelka", Weterynarz, inspektor budowlany Dudkowski), "sąsiedzi 2003- (Wojtek Śliwiak). W 2013 został laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury.

Ode mnie to już tyle o znanych poznanych przeze mnie.

A wy? Czy wam udało się poznać/spotkać kogoś znanego? Napiszcie w komentarzach, bo bardzo jestem tego ciekawa.

Pozdrawiam życząc miłego tygodnia

PS. Wspomniane przeze mnie utwory muzyczne pojawią się w plikach udostępnionych w najbliższym czasie jako pewien dodatek do tego wpisu, o czym zostaniecie poinformowani.

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Myślę sobię..., czyli nachodzące mnie refleksje na różne sprawy.

Wiek fikcyjny a rzeczywiste wydarzenia.

Witajcie:)
Około tydzień temu przedstawiłam listę wpisów na najbliższy czas i dałam wam możliwość wyboru, z której skorzystaliście. Tematyka dzisiejszego wpisu będzie dotyczyła zatem zagadnienia wskazanego przez was przeważającą ilość razy. Uspokajam, to nie oznacza, że wcześniej przedstawione propozycje znikają i nie zostaną zrealizowane. Wszystkie sześć, czy też raczej teraz już pięć proponowanych wam punktów pojawi się na tym blogu w swoim czasie. Tych, którzy nie zapoznawali się z listą proszę o to i wskazanie punktu dla nich najciekawszego, abym mogła go opracować i skrócić wasze czekanie. 🙂
Tyle tytułem wstępu, który nawiasem mówiąc może się okazać dłuższy od treści głównej, choć zgodnie z zasadami tworzenia jakichkolwiek wypowiedzi na podstawie prostego wzoru: wstęp, rozwinięcie, zakończenie, nie powinno tak być. Ikona
Wybrany punkt z listy: 5.
Czego dotyczył?
Wiek fikcyjny a wydarzenia rzeczywiste.
Otóż kilka miesięcy temu poczyniłam pewną obserwację związaną właśnie z wiekiem fikcyjnym, a wydarzeniami w świecie rzeczywistym na przestrzeni swojego życia.
Tworząc daną historie, wiadomo, buduje się jej bohaterów, a jedną ze składowej jest wiek. Oczywiście wtedy nie miałam pojęcia, nie mogłam mieć pojęcia, że owy wiek przełoży się na moje własne życie. Tak na przykład w jednej z pierwszych historii, obecnie przebywającej w szufladzie, choć na chwilę kiedyś z niej wyjętej stworzyłam bohatera, który miał 11 lat. Ja wtedy po raz pierwszy wybrałam się na dwutygodniowy turnus organizowany przez PZN, a kilka miesięcy później – w połowie Grudnia, nadal mając 11 lat straciłam wzrok.
W innej historii życie bohaterki zmienia się, gdy ma ona 17 lat, dla mnie oznaczało to również pewną niewesołą zmianę, to znaczy czteromiesięczny epizod depresyjny, o którym możecie znaleźć również wzmianki na tym blogu.
Dalej. Bohaterka pierwszego mojego tekstu, na zawszę już zamkniętego w szufladzie, ma piętnaście lat. Ja właściwie rozpoczynając ten wiek zaczęłam pracę nad większym projektem literackim i nadal ją kontynuuję z mniejszym lub większym powodzeniem. Owy projekt jest rozgrzebany i będzie jeszcze bardziej, lecz w końcu powstanie z pewnych własnych popiołów.
Bohaterka ma 14 lat, zaś ja będąc w jej wieku odkryłam u siebie niedoczynność tarczycy, z jaką borykam się do tej pory.
Jest jeszcze ogólna zależność cyfr i liczb oraz rzeczywistych wydarzeń, ale to na inny wpis.
Tak sobie myślę, że chyba zaprezentowałam wam już wszystkie zależności fikcyjno-rzeczywiste, tak więc nie pozostaje mi już nic innego, jak w tym miejscu was pozdrowić i do przyszłego tygodnia z drugim zagadnieniem z publikowanej wcześniej listy, która nadal pozostaje otwarta.
MR

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki

Co będzie? Lista o przyszłości.

Witajcie
dawno się nie odzywałam. Śmiało można stwierdzić, że w tym roku zaniedbałam bloga, a fakt że pojawiły się tu ze dwa wpisy w tym roku kalendarzowym brutalnie na to wskazuje. Już się poprawiam, chociażby tym zarysem najbliższych treści.
Niniejsza lista tworzona jest w chwili obecnej, kolejność punktów może ulec zmianie w procesie publikacji…
Albo w sumie, wiecie co? Blog to miejsce zarówno dla mnie jak i dla was, więc pozwole wam wybrać. Napiszcie w komentarzu jakiego rodzaju wpis z niżej proponowanych chcecie przeczytać najpierw, a ja się do tego dostosuję. Na wasze deklarację czekam przez najbliższy tydzień, co oznacza, że wybrana przez was tematyka wpisu pojawi się w kolejny weekend.

1: opis mojej ostatniej podróży dowodzący, że nie ma podróży bez przygód, co miało miejsce w połowie rzeszłego miesiąca,
2: znane osoby, które miałam okazję poznać lub przebywać w ich pobliżu,
3: dwa ostatnio stwożone opowiadania – jedno fantasy, a drugie całkowicie odchodzące od tej tematyki, dość zwykłe, lecz zainspirowane pewnym snem – tu oczekuję jednoznacznego podania którego rodzaju opowiadanie chcecie przeczytać,
4: aktualizacja o treści muzyczne, publikacja w plikach udostępnionych ostatnio słuchanej muzyki, dodanie tekstów owych utworów,
5: pewna obserwacja dotycząca związku fikcyjnego wieku z wiekiem rzeczywistym – więcej dowiecie się z treści samego wpisu,
6: część teoretyczna ze świata sportu, czyli rozrużnienie kręgli klasycznych od bowlingu i inne związane z tym rzeczy, co chyba już tu kiedyś zapowiadałam, 🙂

Czekam na wasz wybór.
Pozdrawiam i dobrej nocy rzyczę

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Kula się toczy, czyli kilka słów o bowlingu. Małe sukcesy Okazjonalnie

Nowy rekord! :)

Witajcie
na początek powiem, że ten rok zaczął się dla mnie dobrze, pomimo niezbyt sprzyjającego pierwszego terminu ferji zimowych dla wojewudztwa Kujawsko-Pomorskiego. Osobiście wolę dalsze terminy, bo ledwo co wróciło się ze świąt i witania nowego roku, a tu już dwutygodniowa przerwa zimowa. OK, ale ja tu miałam o rekordzie wspomnieć, a nie tworzyć dygresję na temat ferji. O owym sukcesie informuję trochę z opuźnieniem z przyczyn nie dokońca zależnych ode mnie, bo chodzi o wydarzenie z minionego Czwartku.
I tak oto ppo tym wstępie czas na przejście do właściwej części tego wpisu. Ponownie uchylam wam drzwi do świata trenowanego przeze mnie sportu, czyli znów te kręgle, a raczej bowling. 🙂
Cofnę się na moment do wydarzenia z ponad roku temu, a całkiem prawdopodobne, że z przed dwóch lub nawet trzech lat. Yyy, dobra. Mało istotne, kiedy to było, dość, że opisane to jest w innym wpisie na tym blogu (wpis odnośnie sukcesu w Opolu).
W każdym razie, w owym Opolu na zawodach przekroczyłam 600 punktów na 120, po 20 rzutów w jednej grze i po sześć gier, a dokładnie osiągnęłam wynik 610 punktów. Mimo udziału w różnych zawodach sztandarowe 600 punktów przełamałam rok temu jeszcze raz lecz nie przekraczając tych plus 10 punktów.
Szanowni Państwo, nadszedł ten wiekopomny dzień, w którym to się zmieniło.
W miniony Czwartek (10.01.2019) w miejscowości zwanej Włocławek położonej pół godziny jazdy pociągiem za Toruniem dokonałam czegoś wręcz niemożliwego. Uzyskałam nowy rekord życiowy w tej dyscyplinie. Wówczas rzuciłam… 6, 9, 7 (697 punktów).
Obecnie już bardziej dotarła do mnie ta myśl, ale była tak nie spodziewana, że przez cały Czwartkowy wieczór i część Piątku nie mogłam w to uwieżyć. Taki progres. To był szok. Wręcz mnie zatkało, gdy usłyszałam to poraz pierwszy.
No to mam rekord, którego nie przebije conajmniej przez następne dwa lata. Hehehehe.
Dobry początek roku 2019. 🙂

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Okazjonalnie

Kto wie z jakiego filmu jest ta piosenka? :)

EltenLink