Categories
Okazjonalnie

Usłyszane w wieczór wigilijny. Wzruszyłam się.

Categories
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Okazjonalnie

Kto wie z jakiego filmu jest ta piosenka? :)

Categories
udostępnione pliki

Awatar 08 – Ding donk – Kayah

Witajcie 🙂
od kilku dni radio, gdzieś działające w tle sukcesywnie wbija mi do głowy tą piosenkę, co skutkuje również wzrastającą sympatią do niej.
Nie jestem fanką Kayi, ale niektóre piosenki ma udane, choćby tą. Jej tekst odpowiada mi ostatnio dlatego, że opowiada między innymi o nawiązywaniu relacji z drugim człowiekiem, czyli o czymś czego brakuję w dzisiejszych czasach. Powinniśmy pamiętać o ludziach w naszym pobliżu nie tylko od święta.
Miłego słuchania. Jeżeli macie jakieś opinie o tej piosencę, to chętnie się z nimi zapoznam w komentarzach.

Categories
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Małe sukcesy Uśmiech proszę.

Test jest temu winien, ale poza tym… yyyy. Zapraszam do lektury. :)

Witajcie
Piszę, bo nawiedziła mnie taka potrzeba. Dla pewnej odmiany nie piszę aby ponarzekać, a w ręcz przeciwnie. Niemal kipi ze mnie zadowolenie. Hehehe.
Jak to dobrze mieć w końcu udany dzień. Jeżeli od kilku co najmniej tygodni, około półtorej miesiąca miało się ponure dni, a czasem i bardzo, bardzo, naprawdę jesienne, to teraz, nagła zmiana cieszy tym bardziej. Cieszy sam fakt, że w ogóle zaistniała.
Co wpłynęło na mój obecny nad podziw dobry nastrój w dniu dzisiejszym?
Alesz nic takiego, tak poprostu się wziął z przysłowiowego kapelusza. 🙂
ekhem. Na poważnie.
Głównym czynnikiem był test z informatycznego języka angielskiego. Wspominałam tu już, że zaczęłam naukę w szkolę policealnej na kierunku technik tyfloinformatyk. Sprawę przybliżę zainteresowanym w późniejszym czasie. Wracając do meritum.
Dziś przypadł dzień pisania testu z rzeczonego już języka angielskiego w płaszczyźnie informatycznej, do którego nawiasem mówiąc uczyłam się rzetelnie dziś. Tak, nie w weekend i nawet nie wczorajszy wieczór, a dzisiaj w sumie jakieś dwie godziny przed samym testem. Moje odczucia? Jestem naprawdę dobrej myśli. Może nie rozwiązałam wszystkich postawionych przede mną zadań, ale z tych, których próbę rozwiązania podjęłam jestem usatysfakcjonowana.
To angielski. Czy było coś jeszcze? Tak, no było, tylko, holipka, co? 🙂
Później, późnym popołudniem, bo chwilę po 16, wybrałam się z grupką pięciu osób i opiekunem do siedziby naszego klubu sportowego, który zeprezentuje jako gracz w bowling, celem wzięcia udziału w przygotowanej Corocznej wigilii. W tego typu przedsięwzięciu uczestniczyłam drugi raz i ten bardziej przypadł mi do gustu. Była lepsza atmosfera, pewnie za sprawą dwójki niewidomych kolegów ze szkoły, ów duet zajmował się oprawą muzyczną całego wydarzenia. Jedna osoba śpiewała, a druga grała na keyboardzie i również trochę śpiewała. My też, zgromadzeni goście, oczywiście śpiewaliśmy część kolęd. Oprócz tego rozmawiało się przy stole, jadło wigilijne dania, a na końcu każdy z gości nie wychodził bez słodkich upominków na zbliżające się święta. Za pierwszym razem, prowadzono okazjonalne rozmowy, przynajmniej w najbliższym mi otoczeniu, a muzykę odtwarzano z nagrań mP3, czy temu podobnych. Też to miało jakąś atmosferę, ale już nie taką jak autentyczne śpiewanie kolęd z żywym instrumentem i głosami.
Wiecie co? Chyba powinnam częściej kłaść się spać po 1 w nocy i wstawać o 06:40, skoro ma czekać mnie tak wyglądający dzień. 🙂
Nie, nie czułam się tak bardzo zmęczona, jak mogłoby to mieć miejsce i jak miało miejsce podczas gdy położyłam się znacznie wcześniej w minionych dniach. Trochę dziwne, nie?
Wszystkiemu winien ten angielski. Hehehe.
Trzymajcie się, do następnego wpisu, który raczej niebawem