Kategorie
udostępnione pliki

Udostępnione – 04 piosenka lotniskowa – Martin Lechowicz

Witajcię
tą humorystyczną piosenkę pokazała mi jedna z kolerzanek ze szkoły. Jako, że utwór jest w plikach udostępnionych, polecam
wam jego odsłuchanie. Skopiowany tekst piosenki lotniskowej zamieszczam poniżej.

Kiedy leciałem do Italii poszedłem na lotnisko
A tam mi zaraz otwarli bagaż i przetrzepali wszystko

Oficerowie na lotnisku zabrali mi paczkę zapałek
Bo powiedzieli, że mógłbym nimi spalić lotnisko całe

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi korkociąg
Żebym nie mógł oślepić pilota wsadzając mu go w oko

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi zupę grochową
Bo mógłbym zabić współpasażerów tworząc komorę gazową

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi słoik maku
Żebym nie zanieczyścił paliwa wsypując go do baku

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi pół kilo starego jedzenia
Bo pilot mógłby się poczęstować i dostać rozwolnienia

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi puszkę Coli
Żebym z niej nie mógł zrobić bomby i wszystkich roz****dolić

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

A teraz stoję nad pilotem,
Lecimy do Grenady.
Przejąłem samolot pistoletem
zrobionym z czekolady.

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Kategorie
udostępnione pliki

Awatar 03 – Aya – Kasia Kowalska.

Witajcie
dzisiaj optymistyczna piosenka, dla was niestety, albo i stety, znów Kasi Kowalskiej. O utworze "aya" wspominałam w wpisie poświęconym statusowi. Teraz zdecydowałam się ustawić tą piosenkę jako awatar. Kiedy miałam gorszy humor, ten utwór poprawiał mi go i po dwu lub trzykrotnym odsłuchaniu, często kręcił mi się po głowie cały dzień. Taki już urok melodyjnej piosenki.
Tekst pozostawiam wam do samodzielnej interpretacji i umieszczam go poniżej. Miłej lektury i ewentualnego słuchania awatara. Dodam jeszcze, że w późniejszym czasie umieszczę "aya" Kasi Kowalskiej w plikach udostępnionych.
Tak więc tekst "Aya" poniżej i awatar do ewentualnego odsłuchania.

Powiedz mi co widzisz w lustrze?
Przełknij chociaż raz ziaren prawdy lepki smak
w palącej krtań dawce.
Powiedz gdzie ukryłeś furii rdzeń?
Drgaj, łkaj, jak żar pustyni nęka tak
wchłania cię grząski jej piach.
Skąd dryfujesz zagłuszając głos?
Nieruchomo tkwisz w marazmie martwych scen,
rdza zżera resztki złudzeń.
Powiedz gdzie ukryłeś czuły nerw?
Każdej nocy twór dławi oddech, mami Cię.
Zabiorę Cię tam, gdzie znajdziesz odpowiedź.

Rzuć za siebie
zwątpień czarnych garść.
Będzie lepiej
z tłem jaskrawych barw.
Rzuć za siebie
zwątpień czarnych garść.
Zajrzyj w siebie
w świat jaskrawych barw.

Pali skórę, w żyłach burzy krew.
Zgaś, zdław przeszłość niech nie kąsa ran,
nie drąży w nas tępym dłutem.
Zanim ogień furii spali Cię,
wejdź w trans, tylko miłość leczy nas.
Wszystko czego pragniesz jest już w Tobie.

Rzuć za siebie
zwątpień czarnych garść.
Będzie lepiej
tłem jaskrawych barw.
Rzuć za siebie
zwątpień czarnych garść.
Zajrzyj w siebie
w świat jaskrawych barw.

…to czego pragniesz jest już w Tobie.
…to czego chcesz już masz.
…to czego pragniesz jest już w Tobie.
…to czego chcesz już masz.

Pozdrawiam
Magda

Kategorie
Piosenki z przekazem Uśmiech proszę.

Martin Lechowicz – piosenka lotniskowa

Witajcie
prezentuję tekst humorystycznej piosenki Martina Lechowicza Pt. "Piosenka lotniskowa". Miłej lektury
i uśmiechu rzyczę. Wersja mp3 w plikach udostępnionych do odsłuchania.

Kiedy leciałem do Italii poszedłem na lotnisko
A tam mi zaraz otwarli bagaż i przetrzepali wszystko

Oficerowie na lotnisku zabrali mi paczkę zapałek
Bo powiedzieli, że mógłbym nimi spalić lotnisko całe

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi korkociąg
Żebym nie mógł oślepić pilota wsadzając mu go w oko

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi zupę grochową
Bo mógłbym zabić współpasażerów tworząc komorę gazową

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi słoik maku
Żebym nie zanieczyścił paliwa wsypując go do baku

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi pół kilo starego jedzenia
Bo pilot mógłby się poczęstować i dostać rozwolnienia

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Oficerowie na lotnisku zabrali mi puszkę Coli
Żebym z niej nie mógł zrobić bomby i wszystkich rozp***dolić

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

A teraz stoję nad pilotem,
Lecimy do Grenady.
Przejąłem samolot pistoletem
zrobionym z czekolady.

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Nie ma niewinnych na lotnisku
W podróżnych czai się zło
Każdy z nas może być terrorystą
I nigdy nie zgadniesz kto!

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki

tak od siebię.

Witajcie
Właśnie spojrzałam, że od ostatniego wpisu nie długo minie miesiąc ciszy z mojej strony. Pewnie ten miesiąc by minął i pewnie by się przedłużył, bo nie wiem co mam napisać, a chciałabym coś, więc stwierdziłam, że dodam taki stosunkowo swobodny, od siebie
wpis.
W szkolę byłam w drugim tygodniu Stycznia i było zmiennie. Poniedziałek był nawet znośny, w sumie dość fajny, bo była jakaś rada i mieliśmy skrócone lekcję, a później to już tak właśnie zmiennie. Choć Wtorek chyba był jeszcze OK., to jednak Środa już mniej.
Aktualnie jednak mam pierwszy tydzień ferii i się cieszę. Mój nastrój daleki jest od tego, co prezentowałam tu ostatnio. Po nie udanym Poniedziałku 23.01, sama nie wiem dlaczego, od wieczoru tamtego dnia (23.01) mam dobry humor. Powiem tak, mam ten dobry humor od ponad tygodnia. Tak jak w poniedziałkowy wieczór się pojawił, tak do dzisiaj mnie nie opuszcza, co mnie bardzo cieszy.
Cieszę się każdym dniem, w którym mam dobry humor, bo wiem, że to może w każdej chwili się zmienić. To dość przykra uwaga, ale nauczyłam się, że w moim przypadku bardzo prawdziwe.
OK, na razie jednak jest dobrze i niech tak będzie jak najdłużej.
Hmmm. Ode mnie jak na razie chyba tyle. Dość krótko, ale krótko i pozytywnie.

Pozdrawiam serdecznie
Magda

Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Piosenki z przekazem udostępnione pliki

Udostępnione – 03 Cofnij czas – Kasia Kowalska.

Witajcie
wiem, że to brżmi przerażająco, ale wcześniej wiele razy ten utwór pasował mi do nastroju i tak jest
niestety dzisiaj.
Długo się zastanawiałam, czy naprawdę chcę go tu zamieścić, ale dzisiaj stwierdziłam, że to zrobie i
tak naprawde nadal nie wiem, czy to dobry pomysł.
OK, oto utwór, który kilkukrotnie wpasowywał się w mój nastrój.
Znów Kasia Kowalska, ale od roku jestem zafascynowana tą postacią, więc jej tekstów może się tu pojawić
więcej.
Tekst piosenki "Cofnij czas" przedstawiam poniżej.

1.
Tak trwać nie mogę
W powietrzu, gdzie tracę oddech
Co noc
Tak żyć nie mogę bez sensu
Tu nie jest zbyt bezpiecznie
I to nie jest mój dom

Życie trzymane w zacisku
Waszych ostrych szczęk
Wszystko przegrane bez celu
Chcę wrócić do swych miejsc
I nabrać tam tchu
W kolorach z tamtych dni
Dziecięcych chwil

REF.
A jeśli możesz cofnij czas
Pozwól być sobą sprzed lat
Nawet jeśli skradnie to mi resztki sił
I gdy już skończy się ten świat
Pozwól w moim śnie mi trwać
Jednak łatwiej jest mi śnić
Niż tutaj żyć

2.
I wybacz Boże, podaruj
Gdy zechcę odejść dziś stąd
Już nie namawiaj i nie obiecuj
Tam czuję się bezpieczniej
I tam jest mój dom
W kolorach z tamtych dni
Dziecięcych chwil

REF.
A jeśli możesz cofnij czas
Pozwól być sobą sprzed lat
Nawet jeśli skradnie to mi resztki sił
I gdy już skończy się ten świat
Pozwól w moim śnie mi trwać
Jednak łatwiej jest mi śnić
Niż tutaj żyć

REF.
A jeśli możesz cofnij czas
Pozwól być sobą sprzed lat
Nawet jeśli skradnie to mi resztki sił
I gdy już skończy się ten świat
Pozwól w moim śnie mi trwać
Jednak łatwiej jest mi śnić
Niż tutaj żyć

A jeśli możesz cofnij czas
Cofnij czas
A jeśli umiesz cofnij czas

Kategorie
Okazjonalnie Piosenki z przekazem

Mędrcy świata, monarchowie.

Witajcie
z okazji dzisiejszego święta Trzech Króli najlepszego wszystkim. Silę się na optymizm, co? Hehe.
Wiem, że to nie piosenka, a kolęda, te zaś stanowią osobną kategorię, ale uznałam, że zrobię mały wyjątek
i ten tekst umieszczam również w tekstach piosenek. Jakby nie było jest to tekst, który się śpiewa, tylko,
że na konkretną okazję. Tekst po niżej.
Jeszcze raz rzyczę i sobię i wam szczęśliwego dnia.

Mędrcy świata, monarchowie,
Gdzie śpiesznie dążycie?
Powiedzcież nam, Trzej Królowie,
Chcecie widzieć Dziecię?
Ono w żłobie, nie ma tronu,
I berła nie dzierży,
A proroctwo Jego zgonu,
Już się w świecie szerzy.

Mędrcy świata, złość okrutna,
Dziecię prześladuje.
Wieść okropna, wieść to smutna,
Herod spisek knuje:
Nic monarchów nie odstrasza,
Do Betlejem śpieszą,
Gwiazda Zbawcę im ogłasza,
Nadzieją się cieszą.

Przed Maryją stają społem,
Niosą Panu dary.
Przed Jezusem biją czołem,
Składają ofiary.
Trzykroć szczęśliwi królowie,
Któż wam nie zazdrości?

Cóż my damy, kto nam powie,
Pałając z miłości?

Tak, jak każą nam kapłani,
Damy dar troisty:
Modły, pracę niosąc w dani,
I żar serca czysty.
To kadzidło, mirrę, złoto
Niesiem, Jezu szczerze,
Co dajemy Ci z ochotą,
Od nas przyjm w ofierze.

Kategorie
Okazjonalnie udostępnione pliki

Awatar – 02 – Jesteś odrobiną szczęścia – Kasia Kowalska.

Witajcie
dzisiejszy awatar jest też pierwszym wpisem do kategorii – Okazjonalnie. To, że niebawem święta, wie każdy i dlatego też niniejszy awatar.
Utwór Kasi Kowalskiej – Jesteś odrobiną szczęścia powstał w 1998 roku i pojawił się na jej czwartej płycie zatytułowanej – "Pełna obaw". Piosenkarka w tekście utworu zwraca się do małej dziewczynki. Upewnia ją, że czekające ich święta będą najpiękniejszym czasem i że nawet, jeśli się czegoś przestraszy, ona zaraz uciszy jej strach. Można przypuszczać, że to sama wokalistka mówi do swojej córeczki, która w tamtym czasie 1998 miała rok.
Co jest ciekawe, to fakt, że płyta z tą piosenką pojawiła się w czerwcu 1998.

Miłego słuchania

Pozdrawiam
Magda

Kategorie
Okazjonalnie

Życzenia z poślizgiem.

Witajcie
Wiem, że trochę się spóźniłam, ale lepiej późno niż w cale. Hehehe.
W nowym roku 2017 chciałabym wam życzyć przede wszystkim zdrowia, bo ono jest najważniejsze, spełnienia zamierzonych celów, Jeżeli nie w całkowitym stopniu, to choć w jakiejś jego części. Aby 2017 był lepszy niż 2016.
Może krótko, ale jak najbardziej szczerze.

Nadal nie wieże, że 2016 już za nami. Hehehe.
Pozdrawiam w 2017 roku.
Magda

Kategorie
Krutkie teksty.

Zła droga – opowiadanie

Witajcie
teraz opowiadanie, które już tutaj było. Napisane zostało 04.03.2015. Miłej lektóry.

Zła droga

Jak każdego dnia po szkolę, czekałam na transport do domu. Wracałam taksówką i zwykle kierowcy podchodzili do szkoły, i zabierali mnie. Usłyszałam, że ktoś się zbliża i poczułam jak chwyta mnie za rękę. Szłam z panem taksówkarzem, trzymając go nieco powyżej łokcia, gdyż tak mnie uczono, w stronę samochodu. Wyczułam, że schodzi w dół i ja zeszłam za nim po czterech schodach, za bramą szkoły. Skręciliśmy w lewo i poszliśmy prosto chodnikiem. Po chwili się zatrzymaliśmy i usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Zdjęłam plecak z pleców i weszłam do środka taksówki, mężczyzna, stojący na chodniku, zamknął za mną drzwi. Drzwi po lewej stronie, z przodu zostały otwarte, a po kilku sekundach, na powrót zamknięte, silnik odpalony i ruszyliśmy.
Nie rozmawialiśmy, bo nie odczuwałam takiej potrzeby. Nie wiedziałam, co mogę powiedzieć, a i kierowca zdawał się nie być zainteresowany prowadzeniem ze mną rozmowy. Mnie to odpowiadało, wolałam skupić się na przebiegu dzisiejszego dnia i na tym, jak spędzę jego pozostałą część, oczywiście nie licząc czasu, jaki poświęcę na odrobienie lekcji.
W pewnym momencie, zdałam sobie sprawę, że nie rozpoznaje trasy, jaką jedziemy. Drogę od szkoły do domu znałam na pamięć, i wiedziałam, że kierunkiem, jakim na początku jechaliśmy, nie mogliśmy zjechać nigdzie, aby jechać tak jak teraz. Zaczęłam się nad tym zastanawiać, kiedy samochód stanął, a na zewnątrz usłyszałam melodie sygnalizacji świetlnej, znaku dla pieszych, że mogą bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy. Musiałam nie zauważyć innego zakrętu, w jaki wjechaliśmy zanim znaleźliśmy się na tej trasie. Dźwięk sygnalizacji świetlnej się skończył, a my, po kilku sekundach, ruszyliśmy. Może kierowca mi to wyjaśni?
– Proszę Pana? – zapytałam, lecz kierowca nie odpowiedział. Ponowiłam, więc próbę, zwrócenia na siebie jego uwagi i dokończyłam pytanie: – Proszę Pana, gdzie jedziemy? – Odpowiedział mi warkot silnika i cicha muzyka stacji radiowej. Nadal nie rozpoznawałam drogi, a zachowanie kierowcy wydało mi się nietypowe. Czy nie powinien, chociaż ze zwykłej grzeczności, dla zasady, udzielić mi odpowiedzi, gdzie mnie wiezie? Do głowy przyszła mi jedna myśl. Myśl, która z początku była dla mnie nieprawdopodobna, ale po przeanalizowaniu sytuacji, zyskiwała na prawdopodobności i była jedynym wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji. Zostałam porwana.
– "Dlaczego?" – pytałam samej siebie, gdy fakt o porwaniu przebił się do mojej świadomości. – Porywacz nie ma, co liczyć na okup. Środki finansowe mojej rodziny, nie są durzę, może ledwo dwa tysiące miesięcznie, ale nie więcej. Nie, porwanie za okup nie miało sensu, ale o co w takim razie, jeżeli nie o okup, mogło chodzić w tej sytuacji? Pokręciłam lekko głową, stwierdzając, że ta cała sytuacja nie ma sensu. Zrezygnowana, próbowałam skupić się na cicho lecącej we wnętrzu auta muzyce, po to, aby nie zajmować myśli faktami, z których nic, ponad to, co sobie uświadomiłam, nie wniosę. W radiu właśnie zaczynała się piosenka, zespołu 2 plus 1 "Choć pomaluj mój świat". Musiała być to stacja radiowa, grająca starsze piosenki.
(…) Siadasz przy stole, wyjmujesz farby, i kolorowe otwierasz okno.
Trawy i drzewa są takie szare,
Barwę popiołów przybrały nieba.
W ciszy tak smutno szepcze zegarek,
O czasie, co mi go nie potrzeba.
Więc choć, pomaluj mój świat:
na żółto i na niebiesko,
Niech na niebie stanie tęcza,
malowana twoją kredką.
Więc choć, pomaluj mi życie,
Niech świat mój się zarumieni,
Niech mi zalśni w pełnym słońcu,
kolorami całej ziemi…
Silnik zgasł, a wraz z nim ucichła muzyka, wydobywająca się z głośników radiowych, pogrążając wszystko w barierze ciszy. Kierowca chrząknął, a po chwili odpiął swój pas i wysiadł. Usłyszałam ciche, bardzo ciche kroki, oddalające się od samochodu. Może to jest moja szansa? Nim zdążyłam się nad tym zastanowić, nim pomyślałam o dalszym ciągu, stałam na zewnątrz. Wokół mnie cisza, przerywana jedynie wiatrem, poruszającym gałęźmi drzew. Pod stopami nie czułam betonowych płytek, tak jak się tego spodziewałam, a ziemię. Twardą, ubitą ziemię, przykrytą cienką warstwą białego puchu. – "Ścieszka." – pomyślałam. – "ścieżka w lesie." – Fakt, że nie słyszałam śpiewu ptaków, nie był dla mnie dziwnym zjawiskiem, bo przecież minęła ledwie połowa Stycznia. Znów usłyszałam kroki. To zapewne kierowca wracał do pozostawionego samochodu i mnie. Ponownie poczułam, jak mnie łapie za rękę. Miałam ochotę krzyczeć, krzyczeć: aby mnie puścił, lub, że mnie krzywdzi, byle otrzymać pomoc, ale zrezygnowałam z tego po chwili, przypominając sobie to, w jakim byłam otoczeniu i która była godzina. Tak, nie było jeszcze tak późno, ale wątpiłam, aby ktoś chodził teraz po lesie. Z drugiej jednak strony, jeżeli chcę wyjść cało z tej dziwnej sytuacji, w jakiej się znalazłam, muszę spróbować. Otworzyłam usta, a z mojego gardła wydobyło się tylko: – POM… – Poczułam dłoń na ustach, która skutecznie zagłuszyła moją próbę ratunku. Nie zniechęciłam się tak szybko i znów spróbowałam. Sytuacja się powtórzyła: mężczyzna zagłuszył mój krzyk. Skoro nie wołanie, spróbowałam oporu. Co miałam do stracenia? Mężczyzna najpierw delikatnie nakazał mi iść. Zaparłam się nogami, pozostając w miejscu. Mężczyzna ponownie, tym razem trochę silniej, nakazał mi ruszenie się z miejsca. Podziałało. Trzy niewielkie kroki w przód. W końcu, zniecierpliwiony, pociągnął mnie za sobą i nie miałam wyboru, musiałam pozwolić, aby mnie prowadził. Po pięciu metrach, skręciliśmy w lewo, wchodząc na nową, trochę obniżoną od wcześniejszej, ścieżkę. Jak się po chwili okazało, nowa Ścieszka prowadziła do niewielkiego domku, do którego, oczywiście miałam wejść. – O co tu chodzi? Czemu Pan mnie tu przywiózł i czego ode mnie Pan chce? – zapytałam, żądając odpowiedzi, ale oczywiście jej nie otrzymałam. Zdawałam sobie sprawę, jak cała ta scena musi wyglądać: dwie osoby stoją przed domkiem, rozmawiają i nie wchodzą do środka. Towarzyszący mi mężczyzna otworzył drzwi i lekko pchnął mnie w przód, a ja usłyszałam chóralny okrzyk:
– Wszystkiego najlepszego! – No tak, jak mogłam zapomnieć. Dzisiaj były moje urodziny. Nie zostałam porwana dla okupu, a z powodu sprawienia mi niespodzianki urodzinowej. Odetchnęłam z ulgą. Teraz to już pozostało mi cieszyć się resztą tego dnia, choć nie wiem, jak po tym, co mnie spotkało, mogę się cieszyć z tego dnia i urządzonego mi przyjęcia niespodzianki.
W kilka sekund otoczyli mnie przyjaciele i wprowadzili w głąb pokoju. Zaczęło się składanie życzeń i wręczanie niewielkich, oklejonych papierem, paczek, które były prezentami. – Niech zgadnę, ty to wszystko wymyśliłaś? – zapytałam jednej z moich najlepszych przyjaciółek, kiedy wręczyła mi swój prezent, który, tak jak te przed nim, odłożyłam na stojący w pobliżu stół.
– Chyba nie jesteś zła?

– Co? Dlaczego miałabym być na ciebie zła? Nawet nie przypuszczałam, że tak się to zakończy. Świetnie to rozplanowałaś. Myślałam, że naprawdę ktoś mnie porywa, jednak nie mogłam znaleźć powodu, dla którego miało się tak dziać.
– HM. Następnym razem to poprawie. – Obie zaczęłyśmy się śmiać. Kiedy już się uspokoiłyśmy, nie usłyszałam kroków zbliżającej się osoby, ale jednak mimo to się nie przestraszyłam, gdy usłyszałam jej głos przy mnie. To była moja mama.
– Wiedziałaś o tym? – zapytałam, gdy już złożyła mi życzenia, a ja grzecznie jej za nie podziękowałam.
– Tak, wiedziałam. Mam nadzieje, że nie jesteś zła?

– Nie, mamo, nie jestem zła. Może nadal zaskoczona i nie postrzegam tego wszystkiego, jako rzeczywistość, ale nie jestem na nikogo zła. – Mama pocałowała mnie w policzek i jeszcze raz powiedziała:
– Wszystkiego najlepszego. Żebyś była szczęśliwa i zdrowa.
– Teraz na pewno jestem, a zdrowia mi nie brakuje. – zapewniłam i po kilku sekundach, poczułam jak ktoś ściska mi rękę. Męska, trochę szorstka dłoń. Głos, jaki usłyszałam, gdy jego właściciel składał mi życzenia, upewnił mnie, że się nie myliłam. – Dziękuje. – powiedziałam, tak wiele razy już wypowiadane dzisiaj to słowo. Po chwili tata podprowadził mnie do innego stołu, gdzie jak się dowiedziałam, stał mój urodzinowy tort. Po odśpiewaniu mi tradycyjnego: sto lat, i po zdmuchnięciu świeczek, usłyszałam otaczające mnie brawa. Dźwięk ten upewnił mnie, że byłam już siedemnastolatką, a nie szesnastolatką, tak jak wczoraj, lub tak, jak tego byłam pewna kilkanaście minut temu. Byłam szczęśliwa, ale czy mogło być inaczej, jeżeli otaczała mnie rodzina i przyjaciele?

Kategorie
Uśmiech proszę.

Wstęp i pierwszy tekst.

Witajcie
Dziś wstęp do kategorii z pierwszym do niej wpisem. Tak, postanawiam wprowadzić was i za razem dać wam pierwszy humorystyczny tekst, ponieważ jest on krótki i nie ma potrzeby abym to rozdzielała. Dwie rzeczy za jednym razem, czy też jak to mówią upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Hehe.
Tutaj będzie wszystko, co uznam za zabawne i warte wstawienia. Teksty, opisy sytuacji, które wywołają uśmiech. Aha, to będzie moim celem w tej kategorii. Mam nadzieję, że ta kategoria tak inne na tym blogu zyska wasze uznanie i sympatie.
Teraz czas na tekst. Tekst usłyszałam niedawno od koleżanki, która miała go na kubku i zapoznała mnie z jego treścią, odczytując ją. OK, nie przedłużam już. miłej lektury i uśmiechu po przeczytaniu.

DEKALOG SZCZĘŚLIWEGO CZŁOWIEKA
1. Człowiek rodzi się zmęczony i żyje aby odpoczywać.
2. Kochaj swe łóżko jak siebie samego,
3. Odpoczywaj w dzień abyś mógł spać w nocy.
4. Jeśli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.
5. Praca jest męcząca wiec należy jej unikać.
6. Co masz zrobić dziś zrób pojutrze- będziesz miał dwa dni wolnego.
7. Jeśli zrobienie czegoś sprawia ci trudność, pozwól zrobić to innym.
8. Nadmiar odpoczynku nikogo nie doprowadził do śmierci.
9. Kiedy ogarnia cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż ci przejdzie.
10. Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.

Pozdrawiam z uśmiechem
Magda

EltenLink