Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki

Nie ma tak dobrze, matematyki nie będzie… To znaczy, będzie, ale z przymusową przerwą.

Witajcie
Całe wydarzenie miało miejsce w środę 15.11Br. W osiem osób siedzieliśmy w jednej z szkolnych sal pustej o 16. Przyszedł studiujący absolwent, nawiasem mówiąc studiujący matematykę w Bydgoszczy i udzielał nam korepetycji z wspomnianego wyżej przedmiotu ścisłego. Tłumaczy nam coś o równaniach, o tym, że najpierw musimy mieć założenie, które można uzyskać w trzech przypadkach. Po pierwsze w tedy, gdy x jest w mianowniku, wówczas należy całe wyrażenie stojące w mianowniku przyrównać do zera i stwierdzić, że jest ono równe lub różne od niego, a następnie rozwiązać jak zwykłe równanie liniowe. Drugi warunek to, gdy x jest pod pierwiastkiem, wtedy pisze się, że x jest większe od zera i zwyczajnie rozwiązuje. Zaś trzecia ewentualność jest połączeniem dwóch wcześniejszych.
Właśnie w momencie, kiedy rozwiązaliśmy dwa przykłady, o omówieniu całej tej kwestii, i gdy na prośbę absolwenta do tablicy miała przyjść koleżanka i skończyła pisać przykład, wtedy właśnie zaszła konieczność zarządzenia przymusowej przerwy.
Dlaczego? O jaką przerwę chodzi?
Już wyjaśniam.

Witajcie
Całe wydarzenie miało miejsce w środę 15.11Br. W osiem osób siedzieliśmy w jednej z szkolnych sal pustej o 16. Przyszedł studiujący absolwent, nawiasem mówiąc studiujący matematykę w Bydgoszczy i udzielał nam korepetycji z wspomnianego wyżej przedmiotu ścisłego. Tłumaczy nam coś o równaniach, o tym, że najpierw musimy mieć założenie, które można uzyskać w trzech przypadkach. Po pierwsze w tedy, gdy x jest w mianowniku, wówczas należy całe wyrażenie stojące w mianowniku przyrównać do zera i stwierdzić, że jest ono równe lub różne od niego, a następnie rozwiązać jak zwykłe równanie liniowe. Drugi warunek to, gdy x jest pod pierwiastkiem, wtedy pisze się, że x jest większe od zera i zwyczajnie rozwiązuje. Zaś trzecia ewentualność jest połączeniem dwóch wcześniejszych.
Właśnie w momencie, kiedy rozwiązaliśmy dwa przykłady, o omówieniu całej tej kwestii, i gdy na prośbę absolwenta do tablicy miała przyjść koleżanka i skończyła pisać przykład, wtedy właśnie zaszła konieczność zarządzenia przymusowej przerwy.
Dlaczego? O jaką przerwę chodzi?
Już wyjaśniam.
Jest godzina 17:25. W Sali siedzi siedmiu uczniów, dwie osoby stoją przy tablicy. Jedna z nich przy użyciu białego pyłku w postaci stałej stara się napisać coś sensownego na ciemnej powierzchni. Wszystkich przechodzi dreszcz i doświadczają zdziwienia, kiedy naglę względną ciszę, przerywa wzmacniający się dźwięk. Wszystkie osoby wychodzą skutecznie wywabione w chłodne popołudnie na boisko szkolne przez nieustępliwie i intensywnie wyjący w całym budynku alarm przeciwpożarowy. Stały tam przez około 10 minut, aż w końcu wróciły do środka opuszczonej chwile wcześniej szkoły. Mimo powrotu uczniów, alarm, wydobywając z siebie stałe, choć głośne dźwięki, nadal informował o zagrożeniu potencjalnym żywiołem. Wszyscy uczniowie, wcześniej przebywający na korepetycjach z matematyki wyglądali na rozkojarzonych, więc wkrótce zajęcia te dobiegły końca, choć mogłyby trwać jeszcze dłużej. Pewnie, gdyby tak było, to wiele osób nie pogniewałoby się za to zbytnio, lecz nadal wyjący alarm nie pozwalał skupić się dostatecznie. Uczniowie zatem porozchodzili się do swoich domów, lub tak jak miało to miejsce w rzeczywistości u większości zebranych do pokojów w internacie.
Wiecie, co było najlepsze w tym wszystkim? Najlepszy był powód.
Od początku Września w szkole trwa remont jednego z trzech budynków. Okazało się, że owe czujniki zareagowały, ponieważ osadził się na nich pył. Pył powstał w wyniku prac remontowych, a urządzenia błędnie interpretując ten osad jako dym pożarowy włączyły się i przerwały wszelkie aktualnie odbywające się czynności.
Ciekawie, nie?
Na dodatek później jakaś pani mierzyła czas, od momentu rozpoczęcia alarmu do jego wyłączenia. Efekt końcowy tego przedsięwzięcia? Owy alarm wył przez 30 minut.
Tak więc, morał z tego wywodu jest następujący: nigdy nie wiecie co przyniesie wam dzień. W jednej chwili siedzicie na lekcjach, a w drugiej wychodzicie, bo jakiemuś wariującemu alarmowi się przypomniało, że funkcjonuje i postanowił wam uprzyjemnić życie. Wychodzicie, więc, aby przez następnych dziesięć, piętnaście minut wysłuchiwać jego protestów i informowania o domniemanym niebezpieczeństwie.
Przyjemne popołudnie.
Oby nigdy więcej temu podobnych chwil w czasie najbliższych sześciu miesięcy.
Pozdrawiam
Magda

6 odpowiedzi na “Nie ma tak dobrze, matematyki nie będzie… To znaczy, będzie, ale z przymusową przerwą.”

Hahahahahaha, ciekawe.
Chociaż, przerwanej matematyki współczuję.
Faaajnie macie, zakładając, że pod pierwiastkiem musi być więcej od zera, a mianownik niezerowy.
Zapraszam do matematyki wyższej, tutaj się uczy to obliczać. 😀
Dowiesz się, że mianownik zerowy daje wartości nieskończone lub niemal zerowe, a pierwiastek z ujemnej
liczby daje liczbę urojoną.
PZDR
DP

No cóż. Sam alarm rzeczywiście musiał być niewesoły, bo poza tym, że był uciążliwy, to jeszcze wprowadził
niepokój, ale przerwanie matematyki ja osobiście zaliczyłbym na plus. 🙂

Miałam kiedyś podobną sytuację w akademiku, też przez pył z remontu. Przypuszczam, że musiałaś się nieźle
wystraszyć, ale najważniejsze, że pożaru jednak nie było.

Pajper: dziękuję za zaproszenie, ale obawiam się, że z niego nie skożystam. Dzięki za wyrazy współczucia.
🙂
Ambulocet: owszem alarm wlaśnie taki był, co pewnie trochę widać w opisie tej sytuacji, co zaś do matematyki,
ja pewnie bym nie żałowała, gdyby to była matematyka z panią od tego przedmiotu, czyli zwykła lekcja,
ale to była matma, jak pisałam ze studentem i w ramach korepetycji, więc czegoś, co się przydaje. Dla
jasności, nie mam nic do swojej nauczycielki tego przedmiotu ścisłego, ale do samego przedmiotu już owszem.
Po prostu go nie lubię i jakoś nie jestem w stanie się do niego przekonać, dlatego jakieś korepetycje
wzłaszcza w tym roku by się przydały.
Hazel: współczuję przeżycia podobnej sytuacji. Tak, najważniejsze, że tamten alarm był jednak tylko fałszywym,
a nie prawdziwym. Ciekawe jest to, że choć zdażył się on już wiele razy wcześniej, to zawszę towarzyszy
mu lęk, czyli jakaś reakcja na tego typu bodziec.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarze 🙂

Tak, matematyka rozszerzona jest bardzo fascynująca, jak tam coś zacznie się dziać…
Nam, chyba specjalnie pode mnie, na prawie wszystkie zastępstwa dawali matematykę albo Niemiecki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *