Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki

Dlaczego ja muszę mieć takie szczęście. Ostrzegam. Wylew frustracji.

Witajcie
na początek przepraszam za ten charakter wpisu, jaki on przybieże, fale muszę gdzieś to z siebie yrzuci i przyokazji zapytać o kilka rzeczy.
Dlaczego ja muszę mieć zawszę takie szczęście?
Od kilku lat, a dokładniej od czterech pracuję nad własnym, większym projektem literackim. Przez ostatnią pogodę mam trudność ze znalezieniem chęci, aby do tego usiąść, a obiecywałam sobie, że przez ten okres wakacji zrobię znaczące zmiany w niniejszym projekcie.
Jakiś efekt tych postanowień?

Witajcie
na początek przepraszam za ten charakter wpisu, jaki on przybieże, fale muszę gdzieś to z siebie yrzuci i przyokazji zapytać o kilka rzeczy.
Dlaczego ja muszę mieć zawszę takie szczęście?
Od kilku lat, a dokładniej od czterech pracuję nad własnym, większym projektem literackim. Przez ostatnią pogodę mam trudność ze znalezieniem chęci, aby do tego usiąść, a obiecywałam sobie, że przez ten okres wakacji zrobię znaczące zmiany w niniejszym projekcie.
Jakiś efekt tych postanowień?
Jest, owszem.
Moje nerwy znów reagują frustracją, gniewem na złośliwość rzeczy martwych. OK, jakieś drobne poprawki zostały wprowadzone, ale naprawdę drobne.
Jak już się zabrałam do wprowadzania tych zmian, to w Piątek wieczorem, komputer nie wiem dlaczego sam mi się wyłączył, akurat w momencie, gdy chciałalm wykonać zapis. Co to? Ingerencja całkowicie zaćmionego księżyca, o której już tu wcześniej pisałam? To nie był brak prądu, bo miałam jeszcze podłączone do tego samego przedłużacza, co komputer, radio, a to grało normalnie, bez przerwy, zaś komputer się wyłączył. Gdy go uruchomiłam ponownie, aby sprawdzić, czy aby nie pojawi się jakieś powiadomienie, które mogłoby być pomocne w wyjaśnieniu tej sytuacji… Jak myślicie, coś się takiego pojawiło? Oczywiście, że nie, po co?
Nie miałam wyboru, następnego dnia musiałam zacząć pracę redaktorską na nowo. Ja tak mam zawszę, albo bardzo często. Hmm, można powiedzieć, że na 100% przypadków, kiedy pracuję nad tym projektem 80% jest niepomyślnych wypadków.
Ja już naprawdę nie wiem od czego to zależy.
Z kolei dziś, przed paroma minutami, również pracowałam nad tym tekstem i znów word zgłosił, a właściwie poinformował mnie, że nie odpowiada. Znów miałam tylko odczytać poprawiony fragmencik i zapisać zmiany, ale nic z tego, bo program kolejny raz postanowił zastrajkować. Ktoś, typu Dawid, mi powie dlaczego? To wina windowsa X, czy może word w starszej wersji 2003 przestaje być wspierany na nowszych systemach operacyjnych windowsa?
Czy wy, którzy piszecie własne teksty, jeżeli robicie to w wspomnianym wordzie, to zdażają się wam podobne przejawy nieposłuszeństwa przejawiane przez owy program?
Wiecie co, ja chyba serio przerzucę się na notatnik z robieniem jakich kolwiek plików tekstowych, bo do tego microsoftowego programiku co się zowie microsoft office word nie mam już cierpliwości i sił, aby z nim walczyć.
Przyznaję to. Microsoft office word wygrał tą wojnę, a nastąpi to ostatecznie, gdy, w najbliższym czasie przejdę z niego na notatnik, może on okaże się bardziej skory do pomocy.

11 odpowiedzi na “Dlaczego ja muszę mieć takie szczęście. Ostrzegam. Wylew frustracji.”

Notatnik polecam. Co prawda Word na nowym komputerze działa mi bez zarzutu, ale już się przyzwyczaiłam pisać w txt, tym bardziej, że jak raz tworzę coś na laptopie, a raz na Brraille Sensie, to ten format jest wygodniejszy. 🙂

To masz szczęście, że word chcę z tobą współpracować. Ja tego, jak widać, nie mogę powiedzieć.

Widzę, że jak na razie odzywają się zwolennicy txt, hmm to już jest jakiś sygnał. Dziękuję za odzew. Jeżeli word znów odwinie mi numer, to przechodzę na pliki notatnikowe.
Mnie tylko ciekawi w czym jest problem, czy to można jakoś logicznie wytłumaczyć. Odpowiedź, bo tak, mnie nie zadowala.

No to ja przełamię tę passę. Chociaż TXT jest czasami pomocny, ja zawsze pracowałem w Wordzie i zmieniać tego nie zamierzam. Od czasu, do czasu się wyłącza, to prawda i jest to bardzo frustrujące, zwłaszcza, jeśli tym samym wylatuje w powietrze niezapisany fragment tekstu, nad którym się pracuje. Stary komputer często mi się wieszał i wtedy dostawałem przysłowiowego szału, ale odkąd przeszedłem na nowy, większość problemów zniknęła. Word na dziesiątce zawiesza mi się sporadycznie, a jest to właśnie wersja 2003, więc chyba problem nie leży w niezgodnościach systemowoprogramowych. Cóż Ci mogę w tej sytuacji poradzić? Może jakimś sposobem byłoby częstsze zapisywanie dokumentu, tak profilaktycznie?

Kuba – to jest sposób, tylko ja często mam tak i to głównie o to chodzi, że w chwili, gdy pojawi się myśl o wykonaniu zapisu, a ja chcę skończyć zdanie, w którym zostało mi tylko kika znaków, to word wtedy się wiesza.
Miałam ten problem też na windows 7, a teraz mam tak w indows 10, a wzłaszcza w ostatnich dniach od Piątku. Dzisiaj nic jeszcze się nie stało, co można uznać za pewny sukces, lecz nie wiem, czy to się jeszcze nie zmieni, a może.

Hmm, widzę, że zdania są podzielone, lecz jak na razie bilans wypada zaskakująco równo.
Wiecie co?
Zamiast uzyskać od was pomoc, uzyskałam nawrót własnych rozterek z tym związanych. :d. :d
Tak na serjo: to dziękuję za wasze reakcje na ten problem.

Musiałabym go kiedyś wyprubować. Może nawet zrobię to w najbliższym tygodniu. Z tego, co mi się wydaję ma on skromniejsze menu od worda, ale zobaczymy jak go odbiorę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *