Kategorie
codzienna szarość, czyli życie zwykłej nastolatki Okazjonalnie

Dzień przyjaciela.

Witajcie
dziś – 30.07 obchodzimy dzień przyjaciela.
Z tej okazji chciałabym z tego miejsca podziękować garstcę osób, których mogę tak nazwać. Nie będę wymieniać z imion, wspomne jednak, że osób, których mogę tak nazwać z czystym sercem jest czwórka. Widać, że osobowość dość introwertyczna.
Lepiej mieć jednego przyjaciela, takiego prawdziwego, na którego można liczyć, niż tysiąc tak zwanych przybranych, przyszytych, okazjonalnych przyjaciół.
Tym czterem osobą, w tym dwum przybywających od czasu do czasu na tym programie, hehe, chciałabym podziękować.

Witajcie
dziś – 30.07 obchodzimy dzień przyjaciela.
Z tej okazji chciałabym z tego miejsca podziękować garstcę osób, których mogę tak nazwać. Nie będę wymieniać z imion, wspomne jednak, że osób, których mogę tak nazwać z czystym sercem jest czwórka. Widać, że osobowość dość introwertyczna.
Lepiej mieć jednego przyjaciela, takiego prawdziwego, na którego można liczyć, niż tysiąc tak zwanych przybranych, przyszytych, okazjonalnych przyjaciół.
Tym czterem osobą, w tym dwum przybywających od czasu do czasu na tym programie, hehe, chciałabym podziękować.
Dziękuję wam za to, że jesteście, że w trudnych chwilach mogłalm liczyć na wasze wsparcie. Próbowaliście pocieszyć, rozśmieszyć, gdy mi nie było do tego po drodze, czzęsto poradziliście coś, ale i skrytykowaliście. Przyjacielem jest osoba, która nie tylko ci pomaga, jest przy tobie również w tych gorszych momentach życia i potrafi skrytykować, wyrażając własne myśli na dany temat. Dziękuję wam za całą reszte, której tu nie napisałam, bo zapewne jeszcze jest coś, o czym nie wspomniałam.
Naprawdę bardzo się cieszę, że pojawiliście się na mojej drodzę życiowej.

pozdrawiam nie tylko przyjaciół, ale i zwykłych zjadaczy chleba odwiedzających tego bloga. 🙂
zapraszam do dalszych odwiedzin oraz komentowania tego jak i innych zamieszczonych tutaj wpisów.

11 odpowiedzi na “Dzień przyjaciela.”

Święta prawda z tym, że lepiej mieć jednego, czy kilku prawdziwych przyjaciół, niż wielu, ale nie szczerych. Jak to powiedział Arystoteles, Kto ma wielu przyjaciół, ten nie ma żadnego. I ja zasadniczo się z tym zgadzam. Przyjaciel to jak sądzę osoba dla nas wyjątkowa, o szczególnym znaczeniu, a jeśli wszyscy są wyjątkowi, to nikt nie jest. Wogóle Arystoteles mówił o wiele więcej ciekawych rzeczy o przyjaźni. Kiedyś na etyce mieliśmy o tym całe zajęcia.

Tak, jest wiele prawd nie tylko o przyjaźni, lecz w tych czasach ta relacja się zmienia i również została dziwnie zredukowana do kontaktu tylko przez wirtualną rzeczywistość. Dziś wyznacznikiem przyjaźni jest ilość znjomych i polubień na fb, czy innym portalem społecznościowym. Przykre.

Przykre rzeczywiście. Może jestem jakiś anachroniczny, ale nigdy nie uznawałem komunikacji przez media społecznościowe za wyznacznik przyjaźni. Jest to pewien dodatek, często przydatny, ale prawdziwa relacja opiera się na czymś więcej. Tu się zgadzam w pełnej rozciągłości.

Widzisz, tym razem to ty się ze mną zgadzasz. Również tak myślę, to dodatek, lecz nie wyznacznik przynajmniej dla mnie. Nic nie zastąpi prawdziwej relacji międzyludzkiej.

Ja tutaj niezgodności nie widzę. Odczytuję to tak, że lepiej ma ten, który posiada tylko jednego prawdziwego przyjaciela i jest tego świadomy, niż ten, który myśli, że ma wielu przyjaciół, którzy jednak są fałszywi. Nie wyklucza to jednak faktu, że może trafić się szczęściarz, który prawdziwych przyjaciół ma kilku, choć oczywiście nie całe stado. Jeszcze naszła mnie taka refleksja związana z tym zdaniem, że przyjaciel nie tylko pomaga, ale też konstruktywnie krytykuje. W zasadzie taka konstruktywna krytyka to też pomoc. Pomoc w naprawianiu ewentualnych popełnianych przez siebie błędów. Czasami jednak trudno jej udzielić, a jeszcze trudniej niekiedy ją przyjąć

Racja Kuba, tak czasem jest. Często jest tak, że nasi przyjaciele obawiają się powiedzieć nam coś złego na nasz temat, bo nie chcą nas zranić, a to nie jest do końca dobra postawa. O to też chodziło mi w tym zdaniu, że mam osoby, które nie obawiają się mnie w jakiś sposób skrytykować.

Ciekawy komentarz, Mateuszu. Nie ma to jak pisać w komentarzu, że nic się już nie doda, bo zgadza się z poprzednikami. heheh.
Ale dobrzę, miło, że myślimy podobnie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *